
Ksiądz Mariusz Łącki – kapłan, pasjonat i strażnik kociewskiej tradycji
Ksiądz mgr Mariusz Łącki urodził się 16 września 1962 roku w Lubichowie, na terenie parafii pw. św. Marcina w Barłożnie. Jego dzieciństwo związane było z różnymi miejscowościami Kociewia – mieszkał m.in. w Osiecznej, Szlachcie i Mirotkach. Było to związane z pracą jego ojca, który pełnił funkcję dyrektora w różnych szkołach.
Edukację średnią ukończył w Pelplinie i właśnie tam podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1988 roku. Co ciekawe, w trakcie formacji zrobił sobie roczną przerwę i pracował na budowie w Toruniu – jak się później okazało, do tego miasta powrócił już jako kapłan na swoją pierwszą parafię.
W kolejnych latach posługiwał w wielu miejscowościach, m.in. w Tczewie, Koronowie, Dobrczu, Osiu, Tucholi oraz Hucie Kalnej. W latach 2013–2025 był proboszczem parafii w Rokitach. Od 2025 roku pełni funkcję proboszcza parafii pw. św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty w Zdrojach.
Kociewie – miejsce serca i odpoczynku
Mimo licznych zmian miejsca posługi, ksiądz Łącki nigdy nie rozstał się z Kociewiem. W Dębiej Górze zakupił ponad 150-letnią, tradycyjną kociewską chatę.
Jak sam podkreśla, dom zachował swój pierwotny charakter – zarówno zewnętrzny, jak i wewnętrzny. Wnętrza wyposażone są w dawne sprzęty codziennego użytku, takie jak szuńdy do noszenia wody czy kieżanka do wyrobu masła. Całość sprawia wrażenie żywego skansenu.
Na posesji znajduje się również stuletni dąb, z którego właściciel jest szczególnie dumny.
Dębia Góra to dla księdza miejsce wyciszenia:
– Tutaj czytam, piszę i zbieram myśli – podkreśla.
Pasja do koni
Jedną z największych pasji księdza Mariusza są konie. W swojej stajni hodował m.in. Korynta, Kaprysa, Knieję, Hrabiankę oraz Łobuza – który, zgodnie ze swoim imieniem, potrafił samodzielnie otwierać boksy.
Kontakt ze zwierzętami daje mu spokój i równowagę. Jak sam mówi, obserwowanie koni działa na niego kojąco. Każde z nich traktuje wyjątkowo – po ich śmierci planuje sadzić drzewa jako symbol pamięci.
Co roku w maju organizuje wraz z przyjaciółmi Dzień Konia, a we wrześniu bierze udział w konnej wyprawie do Krojant – trasa liczy niemal 80 kilometrów.
Twórczość literacka
Ksiądz Łącki jest również autorem kilku publikacji. Wśród nich znajdują się:
Przygotowane do wydania są kolejne książki, m.in.:
Jest także autorem książki „Mirotki XIX–XX wiek”, powstałej na podstawie listów i archiwaliów, na prośbę córki dawnego dziedzica tej miejscowości, mieszkającej obecnie w Australii.
Inspiracją do napisania „Tajemnicy babci Pożorskiej” były dzieci uczestniczące w letnich pobytach w Dębiej Górze. Jak zaznacza autor – choć fabuła zawiera elementy fikcyjne, bohaterowie i miejsca są autentyczne.
Miejsce dla dzieci i młodzieży
Dębia Góra to nie tylko prywatny azyl, ale również przestrzeń otwarta dla innych. Latem organizowane są tam pobyty dla dzieci, połączone z nauką jazdy konnej pod okiem instruktora.
To czas przygód, zabawy i kontaktu z naturą – wartości, które ksiądz Łącki szczególnie ceni i chce przekazywać młodemu pokoleniu.
Dziedzictwo i historia rodzinna
Ksiądz Mariusz Łącki podkreśla swoje szlacheckie korzenie, związane z herbem Korzbok, przedstawiającym trzy złote karpie na niebieskim tle. Jak wyjaśnia, herb ten pochodzi z XIII wieku i symbolicznie nawiązuje do rwącego potoku.
Rodzinna historia niesie także tragiczne wydarzenia. Dziadek księdza został zamordowany przez Niemców w 1939 roku za posiadanie broni. Dzień wcześniej przekazał swojemu synowi rodową obrączkę, dziedziczoną przez pokolenia.
Człowiek wielu pasji
Kapłan, pisarz, miłośnik koni i tradycji – ksiądz Mariusz Łącki to postać niezwykle barwna. Łączy w sobie duchowość z umiłowaniem natury, historii i lokalnego dziedzictwa.
Jego życie pokazuje, że można jednocześnie służyć ludziom, rozwijać pasje i pielęgnować korzenie – nie tracąc przy tym autentyczności.
